Zadzwoń do nas
(+48) 696-416-628
Napisz do nas
adwokat@pawelbala.pl
Mamy prawo na czas pokoju i czas wojny, a nie ma przepisów na czas wojny hybrydowej – mówi dr Paweł Bała, adwokat. W efekcie nawet oficerowie mają wątpliwości, kiedy mogą strzelać, a przepisy utrudniają obronę naszej granicy. Potwierdzają to głośne ostatnio dwie sprawy. Jedna tragiczna, bo żołnierz dźgnięty nożem zmarł. Dr Bała mówi, jak można szybko zmienić prawo i ułatwić żołnierzom wykonywanie zadań na granicy.
— Obecne przepisy są tak niejasne, że nawet oficerowie nie wiedzą, jak je stosować, bo cóż oznacza tak nieostre pojęcie, jak "niebezpieczny przedmiot" — mówi dr Paweł Bała, adwokat. A tylko taki uzasadnia użycie broni w ostateczności Dr Bała rozmawiał z kilkoma oficerami, także pełniącymi służbę na granicy, i każdy ma duże obawy co do użycia broni palnej. A jeśli oficerowie mają wątpliwości, to co mają powiedzieć szeregowi żołnierze Zdaniem eksperta jednak prawo można bardzo szybko poprawić. Wystarczy jedna zmiana w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego Jego zdaniem to jest ważniejsza, pilniejsza i łatwiejsza nowelizacja niż ta zaproponowana przez prezydenta w ustawie o obronie ojczyzny. A to o niej wspomniał ostatnio Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.
Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech polskich żołnierzy, którzy użyli broni palnej wobec migrantów przekraczających granicę z Białorusią. Dwóch z żołnierzy usłyszało zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień i narażenia życia innych osób. Onet ujawnił, że żołnierze oddali strzały alarmowe w kierunku napierających na granicę migrantów uzbrojonych w narzędzia, za co zostali zakuci w kajdanki. Sprawa budzi ogromne emocje, zarówno w wojsku, jak i w społeczeństwie. Według Onetu, gdy migranci przekroczyli granicę, a strzały w powietrze ich nie powstrzymały, żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej zaczęli w obronie koniecznej strzelać w ziemię, niektóre z wystrzelonych łącznie 43 pocisków trafiły rykoszetem w płot.
Z kolei portal wp.pl ustalił, że żołnierze oddawali strzały alarmowe w kierunku migrantów nawet po tym, jak ci wycofali się na stronę białoruską. Prok. Anna Adamiak, rzecznik Prokuratora Generalnego, poinformowała, że z przedstawionych dowodów, szczególnie z nagrania z kamer przekazanego przez Straż Graniczną wynika, że żołnierze przekroczyli uprawnienia, oddając strzały w kierunku migrantów, i nie znajdowali się wtedy w sytuacji zagrażającej życiu.
Wcześniej wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że działania Żandarmerii Wojskowej zostaną bezwzględnie wyjaśnione, ale dodał też, że będzie zmieniane prawo. Dr Paweł Bała, adwokat, nie ma wątpliwości, że najpilniejszy do zmiany jest art. 45 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. To on stoi za problemi żołnierzy. Jego zdaniem pokazuje to i historia nagłośniona przez Onet o bulwersującym zatrzymaniu żołnierzy, i tragedia żołnierza pchniętego nożem.
Nie mamy prawa na czas wojny hybrydowej
Do zmiany jest art. 45 pkt 1 lit d, który zezwala na użycie broni palnej w przypadku naruszenia granicy państwowej, ale tylko przez osobę, która wymusza przekroczenie granicy państwowej przy użyciu pojazdu, broni palnej lub innego niebezpiecznego przedmiotu. – Obecne przepisy są tak niejasne, że nawet oficerowie nie wiedzą, jak je stosować, bo cóż oznacza tak nieostre pojęcie, jak "niebezpieczny przedmiot"? Rozmawiałem z kilkoma oficerami, także pełniącymi służbę na granicy, i każdy ma duże obawy co do użycia broni palnej. A jeśli oficerowie mają wątpliwości, to co mają powiedzieć szeregowi żołnierze – mówi Bała. Wszyscy boją się bronić, bo boją, że będa zatrzyamni i grozi im postępowanie karne. A wszystko dlatego, jak wskazuje adwokat, że mamy prawo na czas pokoju i na czas wojny, a nie mamy przepisów na czas wojny hybrydowej. A z taką właśnie mamy do czynienia.
Co mówi ustawa o obronie ojczyzny
Ustawa o obronie ojczyzny dobrze reguluje zasady użycia siły, ale tylko w czasie wojny oraz poza granicami kraju. O użyciu broni w czasie pokoju praktycznie milczy. Mówi jedynie, że siły zbrojne, realizując zadania konstytucyjne w zakresie ochrony niepodległości państwa, niepodzielności jego terytorium oraz zapewnienia bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic, mają prawo stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia, z uwzględnieniem konieczności i celu wykonania tych zadań w sposób adekwatny do zagrożenia. I tyle.
Z kolei ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej co do zasady dotyczy jedynie funkcjonariuszy i żołnierzy Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz żołnierzy Żandarmerii Wojskowej lub wojskowych organów porządkowych. Okazuje się jednak, że w wyjątkowych sytuacjach także wojska. Zgodnie bowiem z ustawą o Straży Granicznej w przypadku, gdy m.in. wymagają tego względy bezpieczeństwa państwa, zapewnienia nienaruszalności granicy, to do pomocy mogą być skierowane oddziały i pododdziały Sił Zbrojnych, czyli wojsko. Decyduje o tym prezydent.
Żołnierz jak funkcjonariusz z ograniczonym prawem do samoobrony
Żołnierze kierowani do pomocy Straży Granicznej podlegają więc regulacjom ustawy o środkach przymusu bezpośredniego. Jej art. 45 i 47 zezwala na użycie broni palnej w przypadku naruszenia granicy państwowej, ale jak wspomnieliśmy już tylko przez osobę, która wymusza przekroczenie granicy państwowej przy użyciu pojazdu, broni palnej lub innego niebezpiecznego przedmiotu. I ten właśnie zapis rodzi szereg wątpliwości.
— Sytuacja, z jaką mamy do czynienia od przeszło dwóch lat na granicy polsko-białoruskiej, w ostatnich dniach uległa zaostrzeniu, migranci naruszający granicę radykalizują swoje metody, ale czy można użyć broni, gdy nie przekraczają granicy pojazdem, nie używają broni lub innego niebezpiecznego przedmiotu? Co jest tym niebezpiecznym przedmiotem? Czy takim przedmiotem są narzędzia do cięcia? Skąd żołnierz, jak ten zraniony, ma wiedzieć, że może zostać zaatakowany nożem – pyta retorycznie dr Paweł Bała, adwokat. I zaznacza, że to właśnie dlatego brakuje żołnierzom pewności, kiedy mogą użyć broni palnej.
Adwokat podkreśla też, że użycie broni jest ostatecznością, ale przepisy nie wyjaśniają, co nią jest. – To także budzi wątpliwości. A ja jako obywatel życzyłbym sobie, żeby żołnierz nie musiał analizować, kiedy może użyć broni. Powinien mieć jasność co do stosowania prawa. Dlatego jest potrzebna pilna zmiana w ustawie o przymusie bezpośrednim – podkreśla dr Bała. I jego zdaniem to jest ważniejsza, pilniejsza i łatwiejsza zmiana od tych planowanych w ustawie o obronie ojczyzny.
Potrzebny prosty i szybki zabieg legislacyjny
Co może zrobić ustawodawca? — Wystarczy prosty zabieg legislacyjny. Przepis należy zmienić tak, aby pozwalał użyć broni palnej w każdym przypadku naruszenia granicy państwowej. Wówczas i żołnierze, i funkcjonariusze mieliby pewność, kiedy mogą sięgnąć po broń — podpowiada dr Bała.
Czy jednak nie dochodziłoby wówczas do przekraczania uprawnień i takich spraw jak nagłośniona przez Onet nie byłoby więcej? — Zmiana przepisu nie oznacza automatyzmu w użyciu broni palnej, to będzie uprawnienie, nie obowiązek. Można rozważyć ograniczenie takiej możliwości do odcinków granicy położonych na obszarach, w których ogłoszono stan nadzwyczajny — stan wyjątkowy. Państwo musi dać jasny i czytelny sygnał, że żołnierze i funkcjonariusze broniący w ekstremalnych warunkach naszej granicy mają prawo do samoobrony – kwituje dr Bała.
Zwłaszcza że, jak poinformował szef MON, tylko w maju w systemie alarmowym broń została użyta przez polskich żołnierzy około 700 razy.
Jakie scenariusze dla oskarżonych żołnierzy?
Co zatem z dwoma żołnierzami, którym postawiono zarzuty? Czy grozi im odpowiedzialność karna? Postępowanie w tej sprawie prowadzi VIII Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. "Z nagrania z kamer przekazanego przez straż graniczną wynika, że żołnierze podczas interwencji prowadzonej wobec migrantów próbujących nielegalnie przekroczyć granicę RP przekroczyli swoje uprawnienia poprzez oddanie w ich kierunku co najmniej kilku strzałów narażając tym na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Z oględzin zabezpieczonego zapisu z kamer straży granicznej wynika również, że żołnierze oddający strzały nie znajdowali się w sytuacji zagrażającej ich życiu. Nie ustalono, aby na skutek oddanych strzałów ktoś odniósł obrażenia." - informuje prokuratura.
— Jeśli strzały były ostrzegawcze, to się wybronią. W ogóle postawienie zarzutów za takie strzały jest absurdalne. Jeśli jednak strzały padły w kierunku migrantów, którzy byli już na terenie Białorusi, to może pojawić się poważny problem – przyznaje mec. Bała. Nie chce jednak snuć hipotetycznych scenariuszy. Jego zdaniem jednak, a mówi to na podstawie swojego doświadczenia procesowego, trudno będzie udowodnić na podstawie nagrania, zapewne kiepskiej jakości, że strzały zostały oddane w kierunku migrantów.
Inaczej na sprawę patrzy adwokat Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej, który swoimi przemyśleiami podzielił się na portalu X. Wskazał, że nawet jeżeli przyjmiemy, że żołnierze dopuścili się występku, to jego zdaiem prokuratura musi uznać, że było to w warunkach obrony koniecznej.
Z kolei adwokat Jakub Wende broni prokuratury. Uważa, ze sprawa nie jest jednoznaczna.
Adwokat dr Bała zwraca jednak uwagę, że za sprawami, które dziś bulwersują opinię publiczną, stoi złe prawo — i za aresztowaniem, tych co strzelali, i za śmiercią żołnierza dźgniętego nożem. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu na granicy polsko-białoruskiej w okolicach Dubicz Cerkiewnych żołnierz został pchnięty nożem przez cudzoziemca. Zmarł w czwartek w Wojskowym Instytucie Medycznym.
Nie ma czasu na dyskusje, potrzebna pilna zmiana
Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, stwierdził, że żołnierze stojący na straży bezpieczeństwa państwa muszą być pewni, że procedury prawne ich chronią. Wskazał, że przepisy są jasne, ale jednocześnie zapowiedział, że pracuje nad ich zmianą. Wspomniał o jedynej dotychczas prezydenckiej propozycji zmian regulujących zasady wsparcia SG przez żołnierzy. A jak wynika z naszej analizy prawnej, jest też inny problem, który można rozwiązać szybciej.
Przypomnijmy, że prezydent w sierpniu 2023 r. skierował do Sejmu projekt ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Przewidział w nim także nowelizację ustawy o obronie ojczyzny, która określiłaby zasady korzystania z broni, uzbrojenia i środków przymusu bezpośredniego przez wojsko w stanie pokoju. Gen. Stanisław Koziej w wypowiedzi dla Prawo.pl wskazał, że inicjatywa prezydencka, która zmierza do tego, żeby uregulować w jednym akcie prawnym zasady użycia Sił Zbrojnych na własnym terytorium w sytuacjach, gdy nie ma wojny, jest dobrym pomysłem.
Tyle że — jak zauważali wówczas inni eksperci — projekt bazował na przepisach dotyczących policji, a sytuacja żołnierzy na białoruskiej granicy jest całkiem inna. Co więcej, do dziś o prezydenckim projekcie trwają dyskusje, a tu potrzebna jest pilna zmiana.
źródło: https://businessinsider.com.pl/prawo/uzycia-broni-palnej-na-granicy-dlaczego-prawo-nie-broni-zolnierzy/pzz6546
Przeczytaj także:
Szukaj nas na